Zaproszenie dla członków TMM
admin | 2007-09-17 18:25:35 | drukuj
Zarząd TMM zaprasza członków Towarzystwa do udziału w interesującej konferencji w Muzeum Niepodległości w W-wie (Al. Solidarności 62)organizowanej przez Akademię Humanistyczną im. A. Gieysztora i Ciechanowskie Towarzystwo Naukowe na temat: „O tożsamość kulturową Mazowsza – mateczniki dziedzictwa i tradycji” w dniach 20-21 wrzesnia 2007 r.

PROGRAM 20 września

10.00 - Otwarcie konferencji 10.15 - Obrady plenarne
  • dr Zbigniew Ptasiewicz, dr Aleksander Kociszcwski (Akademia  Humanistyczna   im.  A.   Gieysztora w   Pułtusku)   -   referat  wprowadzający: Projekt „Mateczniki kultury Mazowsza "
  • Jerzy Lach (Dyrektor Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego): Strategia rozwoju kultury województwa mazowieckiego
  • prof.  dr hab.  Jerzy  Damrosz  (Warszawa):  Rola mateczników kultury i współczesnego piśmiennictwa w tworzeniu nowego obrazu Mazowsza
  • dyskusja
12.00-przerwa

12.30- Prezentacje regionalne - z badań nad dziedzictwem i tradycją: towarzystwa naukowe
  • dr  Marian  Chudzyński  (Towarzystwo  Naukowe Płockie):   Osiągnięcia   Towarzystwa  Naukowego Płockiego w upowszechnianiu wiedzy o Mazowszu Płockim
  • prof. dr hab. Benon Dymek (Mazowieckie Towarzystwo   Naukowe): Rola  Mazowieckiego Towarzystwa Naukowego w popularyzacji i krzewieniu badań naukowych w regionie
  • Irena Horban (Pruszkowskie Towarzystwo Naukowo-Kulturalne):   Działalność   edukacyjna   Prusz-kowskiego Towarzystwa Naukowo-Kulturalnego
  • dr Jerzy Kijowski (Ostrołęckie Towarzystwo Naukowe im. A. Chemika): Działalność OTN im. Adama Chętnika służąca umacnianiu tożsamości kulturowej Mazowsza
  • dr  Marian   Kalinowski   (Otwockie  Towarzystwo Naukowo-Kulturalne): Ziemia Osiecka wczoraj, dziś i jutro
  • dr  Aleksander   Koeiszewski   (Ciechanowskie Towarzystwo   Naukowe):   Z  dorobku   40-lecia Ciechanowskiego Towarzystwa Naukowego
  • dyskusja  

15.30 - zakończenie obrad pierwszego dnia

PROGRAM 21 września

10.00 - Prezentacje regionalne - ochrona, dokumentowanie i popularyzacja dziedzictwa: muzea, związki twórcze, stowarzyszenia społeczno-kulturalne
  • mgr  Wanda  Wierzchowska   (Sokołowskie  Towarzystwo Społeczno-Kulturalne): Tradycje kulturowe Podlasia Nadbużańskiego
  • mgr Tadeusz Sasin (Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Tłuszczańskiej/Społeczne   Muzeum   Ziemi   Tłusz-czańskiej): Z tej ziemi i dla tej ziemi
  • mgr Mirosław Zwoliński (Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, Oddział w Czersku): Zamek w Czersku -żywa historia
  • dr Remigiusz Matyjas (Zaborów): Placówki muzealne Grójecczyzny 1911-2007: sukcesy i niepowodzenia
  • dr Teresa Kaczorowska (Związek Literatów Polskich - Oddział w  Ciechanowie)  - Kulturowe novum: Stowarzyszenie Academia Europea Sarbieviana
  • dr Adam Olechowski (Towarzystwo Ziemi Czer-wińskiej): Czerwińsk i Ziemia Czerwińska w dziejach Mazowsza
11.40 - przerwa
12.00-c.d. obrad
  • mgr Tomasz Kordala (Muzeum Mazowieckie w Płocku): prezentacja filmu pt. Stare Mazowsze -przyroda i człowiek
  • mgr Maria Samsel (Muzeum Kultury Kurpiowskiej): Matecznik Kurpie
  • mgr Artur Iniarski (Ciechanów): Kultura jako instrument   zewnętrznej  promocji   miasta   -  przykład Ciechanowa
  • mgr Mariola Borzyńska (Parafialny Oddział Akcji Katolickiej  w  Pomiecłfówku - parafia św. Anny w Pomiechowie): Mówię z godnością i dumą - moją rodzinną   miejscowością jest  Pomiechówek.   Od poznania historii i kultywowania tradycji do rozwoju wartości duchowych i etycznych
  • dr Andrzej Stawarz (Muzeum Niepodległości w Warszawie):   „Spotkania  Mistrzów  Małych   Ojczyzn" w Muzeum Niepodległości
  • dyskusja

14.00 - przerwa

14.20 - Jacek Kalinowski (Dyrektor Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze") - Prezentacja: Pańsrwowy Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze "jako matecznik kultury

14.40 - Panel: dyskusja nt. Projektu „Mateczniki kultury Mazowsza" moderator - dr Zbigniew Ptasiewicz (uczestnicy - przedstawiciele muzeów i innych instytucji kultury, towarzystw naukowych oraz społeczno-kulturalnych)

16.30 - podsumowanie i zakończenie konferencji
Zaproszenie dla członków zarządu
admin | 2007-09-17 18:10:51 | drukuj
Najbliższe (jedenaste) zebranie członków Zarządu i Komisji Rewizyjnej TMM w dniu 17 października (środa) 2007, początek o godz. 17.30 – jak zwykle w  siedzibie TMM,  ul. Warszawska  37.

Zebranie poświęcone będzie głownie wypracowaniu programu konferencji na temat patriotyzmu w Muzeum Niepodległości w połowie listopada br. (punktem wyjścia do dyskusji będzie album fotograficzny „Letnisko Milanówek” oraz omówieniu cyklu imprez związanych ze zbliżającymi się  obchodami 200 rocznicy urodzin i 160 rocznicy śmierci Fryderyka Chopina.
Zarząd podejmie też decyzję w sprawie organizacji konkursu krasomówczego.

                                     PREZES TMM – A. Pettyn
Dziennik osobisty - 1939-1945 (cz. 2)
admin | 2007-09-12 06:30:00 | drukuj
© Copyright by Towarzystwo Miłośników Milanówka
Wszelkie prawa zastrzeżone! Prosimy nie kopiować!

W styczniu i lutym 1940 r. - widziałyśmy przez okno wywózki ludzi na Sybir. Pozostał mi do dziś ten widok ludzi na saniach, konwojowanych przez Kozaków w papachach lub wojłokowych czapkach w szpic u góry. Wywożeni - to byli osadnicy, posiadacze ziemscy, policja i ich rodziny.

W maju 1940 r. - był jakiś układ, miedzy Niemcami a Związkiem Radzieckim. Polegał on na tym, że można było starać się o powrót do tzw. Generalnej Gubernii tym samym do Milanówka, do domu.

W Przemyślu była specjalna komisja niemiecka, która przyjmowała zgłoszenia. Po dwóch tygodniach codziennego wystawania w kilometrowej kolejce od świtu, otrzymałyśmy zezwolenie na przejazd do Przemyśla w Generalnej Guberni. Tam czekał na ludzi podstęp, mianowicie rozpoczęła się selekcja kierowania ludzi na roboty przymusowe do Niemiec. Łaźnia, odwszanie (właśnie po tym odwszeniu, śpiąc na słomie na podłodze dostałam okropnych wszy w warkoczach). Mamie i mnie udało się uratować. Ja nie miałam jeszcze 14-u lat i zezwolono nam na powrót do Milanówka.

25 maja 1940 r. - po dziewięciomiesięcznej gehennie nareszcie wróciłam do Milanówka. Zamieszkałyśmy w domu przy ul. Długiej na Chrzanowie cioci Heli Taturowej (siostry mojej mamy), gdyż nasz dom przy ul. Krasińskiego został zajęty, przez obcych ludzi, przepadły moje piękne książki z lat dziecinnych.

Warunki materialne są trudne, chleb - oczywiście czarny - na kartki 0,25kg na osobę. Wydają 2 razy w tygodniu oraz marmolada. Rano na śniadanie pijemy kawę zbożową oraz jemy ten chleb z marmoladą.

28 maja 1940 r. - zaczęłam chodzić do szkoły, pytano mnie  często z różnych przedmiotów,   ponieważ nie  chodziłam cały rok,   ale  że mama dobrze mnie przygotowała przez  te wszystkie miesiące, zdałam do VII  klasy. Gdyby nie  było wojny   zdawałabym do   gimnazjum i nosiłabym mundurek  z niebieskim lampasem (licealiści mieli  czerwone lampasy).   Był  to   szczyt marzeń.

Dni  są piękne, wieczorem chodzę na nabożeństwa majowe, kościół jest pełen ludzi.

27  czerwca 1940 r. - mama otworzyła do spółki z siostrą Marią sklep spożywczo-kolonialny przy ul. Dworskiej 60, na który  trzeba było  mieć z Urzędu Gminy specjalne zezwolenie, tak jak na przydział kartek  spożywczych,  co wiązało   się   z otrzymywaniem większych przydziałów artykułów   spożywczych. Za sklepem w ogrodzie   jest  domek gdzie zamieszkamy, jest to pokój z kuchnią bez żadnych wygód (studnia żuraw a ubikacja okropna, gdzie zaraz za przepierzeniem z desek p. J. Sikorski pędzi bimber, schodzą się tam odbiorcy, znajomi i konspiratorzy.1   W tym pokoju z kuchnią mieszkamy w pięć  osób - mama,   tatuś,   ja i dwie siostry mojej  mamy.  Na zimę   trzeba będzie wnieść   tzw.  „kozę”.  Jest to   żelazny piecyk   z rurą, którym dogrzewa się mieszkanie węglem. Słowem będzie  to pełnia szczęścia.   Tatuś  przywozi mi do czytania piękne książki  - powieści  i  baśnie  dla młodzieży, opowiadania i  geograficzne.

Brzydkie w  tym roku wakacje.   Deszcz leje  i  leje  jak gdyby ubolewał nad światem.   Jednak nie pomoże  takie ubolewanie,  bo coraz gorzej się   zanosi. Od dziś  nie  będziemy mieli proboszcza ks. Zasady,  został aresztowany, dziś  wiele  osób  aresztowano  i  wywieziono  (15.VII. 1940 r. ). 

26 lipca 1940 r. - zawsze moje  imieniny   obchodziłam w Tuchli  lub Więckowicach u wujka Władka (brat mamy).  Na obiad były  zawsze kurczaki a na podwieczorek Tort  Syberyjski,   największy mój  przysmak,   ale nie  tylko mój. Lecz cóż,  zagłębiać   się  w miłych wspomnieniach,   gdy rzeczywistość jest okrutna. Byliśmy na odpuście w Grodzisku  (kościół pod wezwaniem św. Anny) potem w gościnie  u p. Janiny Jankowskie j, ale niestety p. Czesław Jankowski   został  wywieziony   do  Oświęcimia.   Państwo Jankowscy -  to przyjaciele naszej  rodziny.  Mają dwie  córki  czarnooką Bożenkę i  blondynkę Teresę,   wziętą z  sierocińca po śmierci  ich pierwszej   córki Krysi (16 lat po  balu w  szkole  dostała zapalenia płuc  i   tzw. galopujące   suchoty).

28 lipca 1940 r.  - Bardzo  lubię  czytać  książki.   Tyle jest pięknych i  interesujących dzieł  i utworów oraz powieści.   Zagłębiam  się  i   zapominam o wszystkim. Obecnie  czytam Kornela Makuszyńskiego  „Panna z mokrą głową” – „Irenka ma 15 lat”.  Czytam też Ossendowskiego,  Krasińskiego  i  Sienkiewicza.  Dziś  rano  byłam  z Hanią Bartosik u naszego ukochanego nauczyciela Wacława Wdowiaka.  Ma wielką czuprynę  i  chodzi   skromnie ubrany. Uczy mnie  od V klasy.  W szkole  był  druhem harcerzy  a także ma teraz u  siebie  bibliotekę szkolną, aby Niemcy nie zabrali polskich książek. Reperuje  je,  oprawia i nadpisuje.

1 września 1940 r. – To już rok wojny. Tego dnia nikt nie wychodził na ulicę. Tyle doznaliśmy przez ten rok wstrząsających przeżyć. Szczęśliwie jesteśmy cali i zdrowi, ale dusza cierpi. Chodzę do szkoły przy ul. Kaprys do 7-mej klasy. Nasza klasa liczy 37 uczniów i mieści się na I piętrze. Mamy 8 przedmiotów - arytmetyka, jęz. polski, przyroda, higiena, religia, śpiew, roboty i gimnastyka. Bardzo wesoło jest w szkole, śmiechy, dowcipy, plotki. Uczymy się teraz z przyrody o mleku i przetworach mlecznych oraz o tłuszczach. Z polskiego uczymy się i przerabiamy „Ojca zadżumionych”.

Wrzesień 1940 r.   - Pierwszy  raz  po wybuchu wojny  byłam w Warszawie.   Jakże  ona się zmieniła. Dworca  starego  nie ma.   Wszędzie  widać   zbrodniczą rękę wojny.  Najgorsze   zniszczenia  są  za Żelazną Bramą.  Tam piętrzą  się  tylko czerwone  cegły i sterczą kominy.   Jechałam  sama kolejką  a na Grodzkiej   spotkał mnie  tatuś.   Za Żelazną Bramą robiliśmy zakupy do sklepu. Kupowaliśmy pieprz,   herbatę,   drożdże  i   stynki  (drobniutkie rybki w  10  kg puszkach), Mimo wojny wystawy  są  zapchane towarami, łakociami  i ubraniami.   Są też na wystawach portrety  żołnierzy niemieckich, wielkie obrazy malowane na płótnie   jak np. kanclerza Hitlera, Ribbentropa, Goeringa i  lotników.

18 października 1940 r. - Dziś   rano przyszło   do   szkoły paru oficerów niemieckich.  Mierzyli  i  oglądali klasy. W szkole  aż  zaroiło   się.   Dzieci  biegały jak opętane,   tknięte   złym przeczuciem.  My   tzn.  7-a klasa zebraliśmy się na górze.   Chłopcy podnosili w górę krzesła i wygrażali, że nie puszczą do  naszej klasy oficerów. Gdy  jednak  drzwi  otworzyły  się  i weszli  barczyste  chłopy w  siwych mundurach o  ogorzałych  twarzach  a z nimi pan kierownik Kazimierz Uniejewski,   bohaterstwo   skończyło   się  na uprzednich pogróżkach. Uczniowie wstali  i zrobiła się wielka cisza. Zaczęli mierzyć  długość i szerokość  klasy a wieczorem  już   zajęli  całą  szkołę a nam  dali wakacje.

29 października 1940 r. - Mamy  nową  szkołę przy  ulicy Literackiej 10  jednak nie  wszystkie  klasy mieszczą się u p. Piotra Borkowskiego,  część   została przeniesiona na plebanię. My  7-ma klasa mamy ładną małą klasę.  Nasza klasa jest  „na oku”, bo naprzeciwko   drzwi  do  kancelarii  i   jak  zaczynamy hałasować   to   zaraz   zagląda do nas pan Uniejewski.   Miejsca do  grania w piłkę mamy moc, bo za domem  jest  cały  las.

7 listopada 1940 r. - Mam kłopoty ze sklepem, komorne jeszcze nie zapłacone, utarg jest marny. Zabraniają trzymać wędliny, pieczywo, masło, mleko. Więc czym handlować?! Wszystkie te artykuły należy ukrywać, jeżeli zdecyduje się je mieć. Jeżdżę po zakupy do Warszawy. Mam legitymację szkolną, która trochę chroni przed łapanką lub kontrolą a bilet kosztuje tylko 1 zł.

Żydów w Warszawie odgradzają murem i po pewnym czasie nie będą mogli wychodzić ze swojej dzielnicy.
Dziennik osobisty - 1939-1945 (cz. 1)
Anna Teresa Hładowska | 2007-09-01 12:58:32 | drukuj
© Copyright by Towarzystwo Miłośników Milanówka
Wszelkie prawa zastrzeżone! Prosimy nie kopiować!

Zgodnie z zapowiedzią publikujemy pierwszy fragment „dziennika”, który z chwilą wybuchu wojny zaczęła prowadzić młoda mieszkanka Milanówka Anna Teresa Hładowska. Miała wówczas nieco ponad 13 lat. Prowadzenie „dziennika” zakończyła w październiku 1945 r. Dziennik jest bardzo interesującym zapisem wydarzeń w naszym mieście, postrzeganych oczami młodej osoby, która wraz z matką i innymi członkami rodziny znalazła się w nowej rzeczywistości i musiała sobie radzić.

Do jej zapisków skrzętnie notowanych w zeszytach dotarliśmy dopiero niedawno. Udało nam się również dotrzeć do autorki, która żyje i mieszka we Wrocławiu. Jej obecne nazwisko to Anna Koch. Wkrótce przyjedzie odwiedzić miasto swojego dzieciństwa i młodości - Milanówek. Wówczas przeprowadzimy z nią i zamieścimy na naszych stronach rozmowę dotyczącą lat wojny, skonfrontujemy wspomnienia z tym co znajduje się w dzienniku.

Następny odcinek dziennika zamieścimy na naszych stronach już za tydzień, a potem kolejne. Całość dość obszernego „dziennika” ukaże się w przygotowywanej do druku kolejnej książce o Milanówku. Będą też interesujące zdjęcia z lat okupacji.
TMM

*

Wakacje w  1939 r. spędziłam z moją mamą i kuzynami Januszem i Leszkiem Taturami u naszej ciotecznej siostry Ireny Ostaszewskiej. Ona i jej mąż mieli majątek ziemski za Jarosławiem, były tam konie, krowy, rzeka, las, pola - słowem wielka wolność dla nas dzieci.
Wielkim przeżyciem dla nas były wypadki po rozpoczęciu wojny 1.09.1.939. Roman Ostaszewski był oficerem Wojska Polskiego i posłem na Sejm. Gdy nastąpił odwrót polskich wojsk w kierunku granicy rumuńskiej, moja siostra z mężem wyjechali swoim samochodem też w kierunku granicy rumuńskiej, zabierając ze sobą Janusza i Leszka. Ja z mamą zostałyśmy na miejscu. Zaraz po ich wyjeździe nadeszło wojsko niemieckie ale na wsi prawie nie było ich widać, raz tylko jadąc do lekarza w sprawie mojej chorej mamy spotkałam pierwszy raz żołnierza niemieckiego, prowadzącego zarekwirowaną krowę. Potem w ogóle nie widziało się Niemców, aż do momentu wycofania się ich z tamtych terenów tj. 22 września a już słyszało się o wkroczeniu Moskali.1

Gdy Moskale wkroczyli, zaraz odbył się rabunek majątku. Ukraińcy ze wsi wdarli się do dworu i zabierali co mogli - porcelanę z kredensu firany, zasłony, tłukąc lustra, szyby i lampy. Wyprowadzali konie, krowy i inny inwentarz łącznie z maszynami rolniczymi.

Ja z mamą byłyśmy w naszym gościnnym pokoju, gdy pod okno podszedł żołnierz radziecki, pytając „kto wy?”, „a gdzie pany?” Na odpowiedź, że właściciele czyli „pany” wyjechali a my jesteśmy gośćmi odpowiedział „uciekajcie, bo was zabiją”. Mama spakowała naszą walizeczkę i przemknęłyśmy się z tyłu domu przez pola, potem do lasu wzdłuż którego doszłyśmy do wsi do domu siostry kucharki. Tam się ukrywałyśmy. Mieszkałyśmy w jednej izbie z gospodarzami. Izba nie miała podłogi tylko klepisko, gospodarze spali na piecu a spałam na drewnianej ławie tzw. bambetlu, który miał w każdej szczelinie setki pluskiew. Pluskwy tak mnie żarły, że ciało moje było pokryte w czerwone centki. Gospodyni była na tyle dobra, że wyniosła kiedyś ten wspaniały mebel na podwórze i parzyła wrzątkiem otwory. Część pluskiew zginęła i już mniej mnie żarły.

Moja mama była chora, prawdopodobnie miała nerwicę żołądka wynikłą z tragicznej sytuacji, w jakiej znalazłyśmy się. W całej wsi pełno było wojska radzieckiego, granicę ustanowiono na Sanie. Byłyśmy odcięte od naszego domu i ojca a o Ostaszewskich i moich braciach słuch zaginął.

Jak potem opowiadała moja siostra Irena, oni jechali w kierunku granicy rumuńskiej i nocowali w jednym majątku u znajomych. Tam w nocy zostali otoczeni przez Moskali, aresztowani razem ze wszystkimi przebywającymi tam uciekinierami i przewiezieni do więzienia w Czortkowie. Moja siostra Irena i Janusz  z Leszkiem zostali na wolności. Janusz z Leszkiem przedarli się przez zieloną granicę i wrócili do Milanówka do rodziców. Irena zatrzymała się we Lwowie ukrywając się i pracując jako sprzątaczka i pomoc u krawca.

Ja z mamą ukrywając się przezimowałyśmy na wsi. Doznałyśmy wielkiej pomocy od dobrych, wieśniaków. Miałyśmy ze sobą tylko letnie rzeczy. Otrzymałam od ludzi walonki (wysokie buty z wojłoku), sweter, płaszcz oraz osobiste rzeczy. Wstydziłam się chodzić w tych darowanych rzeczach ale nie miałam wyboru.

Mama przerabiała ze mną kurs VI klasy, aby nie tracić roku, zarabiała korepetycjami a także wróżyła z kart i w ten sposób otrzymywała parę jaj, chleb lub cukier.

Anna Teresa Hładowska
Finansowanie projektów kulturalnych ze środków funduszy strukturalnych - warsztaty
admin | 2007-08-29 12:25:24 | drukuj
Archiwum Państwowego Dokumentacji Osobowej i Płacowej zaprasza na warsztaty Finansowanie projektów kulturalnych ze środków  funduszy strukturalnych

Celem warsztatów jest podanie podstawowych wiadomości dotyczących funduszy strukturalnych w latach 2007 – 2013 wraz z przybliżeniem podstawowej terminologii, a także podanie prostych, sprawdzonych w praktyce sposobów na poruszanie się po meandrach skutecznego pozyskiwania wsparcia finansowego projektów kulturalnych.  

Warsztaty odbędą się dniu 11 września 2007 r.(wtorek) godz. 9.00 w Milanówku przy 
ul. S. Okrzei 1.   

Program warsztatów:
Godziny zajęć     Tematyka
0,5 godziny     Wprowadzenie do celów i programu szkolenia.
1 godzina     Fundusze Unii Europejskiej i dostępne linie budżetowe:
  • fundusze strukturalne,
  • programy europejskie (Kultura 2007),
  • programy zarządzane przez właściwe Dyrekcje Generalne Komisji Europejskiej,
  • konkursy jednorazowe Komisji Europejskiej,
  • fundusze międzynarodowe i krajowe umożliwiające finansowanie działalności kulturalnej

1,5 godziny     Fundusze strukturalne w Polsce 2007-2013:
  • programowanie funduszy strukturalnych,
  • podstawowa terminologia, system instytucjonalny zarządzania funduszami strukturalnymi,
  • Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko Priorytet XII Kultura i Dziedzictwo Kulturowe (Priorytet XII POIiŚ)– cele, przewidywane efekty, tryb przeprowadzania naboru i oceny wniosków,
  • kultura w Regionalnych Programach Operacyjnych (prezentacja programu wojewódzkiego właściwego ze względu na miejsce szkolenia).

1,5 godziny     Technika projektowania:
  • projektowanie,
  • cykl zarządzania projektem,
  • analizy – matryca logiczna, w tym przygotowanie analizy interesariuszy, analizy celów i analizy strategii,
  • analizy SWOT, PEST, poszukiwanie rozwiązań innowacyjnych,
  • omówienie formularzy wniosków do funduszy strukturalnych na przykładzie Priorytetu XII POIiŚ,
  • wytyczne do opracowania studiów wykonalności dla projektów w ramach priorytetu XII POIiŚ.

1,5 godziny     Zagadnienia finansowe w procesie finansowania:
  • problematyka finansowa w procesie aplikacji o środki z funduszy strukturalnych w ramach projektów kulturalnych,
  • wytyczne do opracowania analiz finansowych obowiązujące w latach 2007-2013,
  • wytyczne dotyczące kwalifikowalności wydatków w ramach POIiŚ.
« 1 ... 37383940 414243... 80 »
Reklamy
Polecamy

poprzednie zamknij następne