Prócz świstu kul i wybuchów
| 2010-08-14 09:45:34 | drukuj
Urodziłem się i wychowałem w Ossowie. W tamtych czasach (jedynie słusznych) mówienie o „Bitwie pod Ossowem” było bardziej niż zakazane. No bo jak to, Polacy pobili niezwyciężoną Armię Radziecką? No, żeby Armię Carską, to by było dobrze, ale nie „bratnią” Armię Radziecką?
Do cmentarza gdzie pochowani byli żołnierze polegli w tej bitwie (ochotnicy ze szkół warszawskich) w większości 16, 18 lat, a są nazwiska poległych po 14 i 15 lat, mam od mojego domu w linii prostej ok. 300 m na południe. Około 400 m na wschód od mojego domu zginał kapelan, ksiądz Ignacy Skorupka (l. 28), który szedł na czele kontrataku z krzyżem w ręku, dając przykład odwagi i podnosząc morale tych nastolatków, którzy jeszcze tydzień przed bitwą nie myśleli o wojnie i nie mieli pojęcia jak strzelać z karabinu. Ksiądz zginął od bolszewickiej kuli typu dum-dum – oficjalnie zakazanej amunicji do zastosowań wojskowych przez deklarację haską z 29 lipca 1899. Ci młodzi ochotnicy (oficerowie mieli również po 19-20 lat) bronili tego miejsca przez dwa długie dni i obronili wolność Polski na następne 20 lat. Gdyby nie oni, Polska byłaby, na sto procent, następną republiką radziecką. Bolszewicy mówili: „jutro będziemy pić herbatę w Warszawie” – bo to już tylko 14 km!

Zbiórka żołnierzy, rekonstruktorów wojny obronnej z 1920 r.,
na dworcu kolejowym w Grodzisku Mazowieckim
Fot. S. Koszuta

Ważna jest również ta mniej znana historia bitwy
Gdy już zaczęła się bitwa, wtedy okazało się jak brutalna jest naprawdę wojna.
Większość żołnierzy miała serca przepełnione patriotyzmem, ale umiejętności w posługiwaniu się bronią nieduże. Znam to z opowiadań, gdyż jako dziecko słuchałem starszych panów, uczestników bitwy, którzy pomimo komunistycznych zakazów organizowania jakichkolwiek form celebracji tych wydarzeń, zawsze byli w Ossowie na 15 sierpnia w rocznicę bitwy.
Otóż, Ci weterani ze smutkiem opowiadali o kolegach, którzy zginęli i o tym, jak to piekło naprawdę wyglądało. Okazało się, że prócz świstu kul i wybuchów, był i żałosny płacz młodych chłopców, płacz gdy np. karabin się zaciął i nie chciał strzelać, a zacinały się często. Było to dla nich jak wyrok śmierci – „Nie mam broni... nie mogę strzelać... więc mnie zaraz Ruskie zastrzelą”. Pomoc w takim wypadku była typowa od starszych żołnierzy lub podoficerów – trzeba było po prostu kopnąć silnie w karabin raz czy dwa i był ponownie sprawny. Wtedy właśnie, na zapłakanych młodych twarzach, pojawiał się uśmiech - uśmiech radości, nadziei i wiary w zwycięstwo. Bez wiary, to co się stało, stać by się nie mogło. Dlatego określanie bitwy jako „Cud” nie jest wymysłem pisarzy, lecz faktem, który zwykłym rozumem trudno objąć.
Innym wydarzeniem, które mi utkwiło w pamięci z tych opowiadań, to opis polskiego oficera (ok 20 lat), który po dwudniowej wygranej bitwie wracał do Ossowa. Rosjanie zostali już odepchnięci kilka kilometrów na wschód (wcześniej ten teren kilkakrotnie przechodził z „rąk do rąk”) a on, szedł po tym polu bitewnym patrząc na martwych młodych chłopców, żołnierzy bohaterów, którzy oddali swoje młode życie. Widok tego żołnierza, oficera był podobno bardzo smutny – mundur miał brudny, powycierany, a idąc powoli, ciągnął  po ziemi karabin na pasku i tak głośno płakał patrząc na poległych, że trudno było nie zwrócić na niego uwagi. Dużo młodej polskiej krwi wsiąkło wówczas w ossowskie pola.

Dla dodania:
Warto odwiedzić Ossów 15 sierpnia – jest sporo atrakcji: Mistrzostwa Kawalerii Polskiej (np. cięcie szablą, w czasie galopu), rekonstrukcja bitwy (z prawdziwymi strzałami, kawalerią i inscenizacją śmierci księdza Skorupki), defilada, Msza sw.
Jest mały problem z zaparkowaniem, ale niech to nie zniechęca
Janusz Glowacki z Ossowa


Ford FT-B, oparty na podwoziu Ford T i zbudowany w serii 16 sztuk.
Pierwszy polski pojazd pancerny skonstruowany w 1920 r.
przez Tadeusza Tańskiego
Samochody te wzięły udział w wojnie polsko-bolszewickiej.



Reklamy
Polecamy

poprzednie zamknij następne