Zaproszenie - O twórczości ks. J. Twardowskiego inspirowanej przyrodą Milanówka
Towarzystwo Miłośników Milanówka i Uniwersytet III Wieku w Milanówku zapraszają 13 października 2007 r. (sobota) o godz. 13.00 na spotkanie z  historykiem literatury, wybitnym eseistą Waldemarem Smaszczem, zatytułowane „Życie jak różaniec. Zamknięta biografia ks. Jana Twardowskiego”, połączone z wystawą multimedialną.  Wiersze inspirowane przyrodą Milanówka, gdzie poeta w młodości wraz z rodzicami spędzał wiele czasu, przedstawi młodzież z Koła Teatralnego Gimnazjum Społecznego w Milanówku.

Waldemar Smaszcz był wieloletnim przyjacielem ks. Jana Twardowskiego i jego twórczości poświęcił m.in. takie książki, jak „Ludzie, których spotkałem” - rozmowy autora z księdzem Twardowskim i „Ks. Jan Twardowski. Poeta nadziei, Życie i twórczość”, „Fotografie prawdziwe, bo już niepodobne” (książka ilustrowana fotografiami Czesława Czaplińskiego  i Andrzeja Walczaka, wydana na dziewięćdziesiąte urodziny ks. J. Twardowskiego, przedstawia jego biografię i wybór wierszy). Wstęp wolny.
Miejsce – Miejski Ośrodek Kultury



Kilka wierszy ks. Jana Twardowskiego inspirowanych przyrodą Milanówka:

Piołunkowi

Płaczesz, co nam zostało z naszych szkolnych lat –
że potok, co nas huśtał z psem, balią i deską
dawno Wisłę dogonił i do morza wpadł,
że nasza pierwsza miłość skamieniała z bólu
jak złota kropla miodu migocząca w ulu –
jak pełen groźnych Indian nasz sztubacki świat,
a i młodość tak szybko przeminęła pusta –
żeś nie zdążył całować wszystkich róży w usta...
Ja patrzę się pogodniej jakby na organy,
ptak mi sfrunął z ornatu srebrem haftowany,
zatrzepotał skrzydłami i pocieszał nas.
Nie płacz, drogi Piołunku. Jeszcze mi zostało
to powietrze pachnące jak olbrzymi kwiat – 
dobrzy ludzie w ukryciu, których się nie znało,
kromki chleba, co się wtedy biedakom nie dało –
i ten wiecznie na spowiedź czekający brat.
 

Uświęcenie

Modrzew cienie przewleka igłami jasnymi,
jodła szyszki podnosi, radują się graby,
zimorodka przebudził śpiącego z ważkami
trzmiel, co niby niedźwiadek spadł między owady.
O rosy aksamitne topolami drżące –
wietrzyku, co mi mówisz przez puch osinowy,
obok ciepłej żywicy, dwa jeże kłujące
ze szczęścia się zwierzają pod liściem bukowym.
Noc przyjdzie ze słowikiem i świt z cietrzewiami
nad zajączkiem zabawnym z oczami dobrymi...
Przestałem mówić brewiarz. I myślę ze łzami
o tych, co się uświęcą dotykając ziemi.  


Drzewa
 
Brzozo nazbyt wieśniacza aby rosnąć w mieście
dyskretny grabie w sam raz na szpalery    
jarzębino dla drozdów dzwoniących i szpaków
akacjo z której nie złote tylko białe miody
olcho co jedna masz przy liściach szyszki
głogu co chronisz gajówkę krewniaczkę słowika
jesionie co pierwszy tracisz liście zbliżając nam jesień
Poproście Matkę Boską abyśmy po śmierci
w każdą wolną sobotę chodzili po lesie
bo niebo nie jest niebem jeśli wyjścia nie ma
      

O moich zielnikach

Mój pierwszy zielniku z chabrem na okładce
z przebiśniegami co podchodzą blisko
z różą zbyt dosłowną co wie już co potem
a właśnie to co potem milczy tak jak wszystko
Zielniku mój ostatni z zatrzymanym wrzosem
ze stokrotką co spała jak serce spokojnie
już nie mam zielników co się z nimi stało
odważniejsze ode mnie poległy na wojnie 
   

Świat

Bóg ukrył się dlatego by świat było widać
gdyby się ukazał to sam byłby tylko
kto by śmiał przy nim zauważyć mrówkę
piękną złą osę zabieganą w kółko
zielonego kaczora z żółtymi nogami
czajkę składającą cztery jajka na krzyż
kuliste oczy ważki i fasolę w strąkach
matkę naszą przy stole która tak niedawno
za długie śmieszne ucho podnosiła kubek
jodłę co nie zrzuca szyszki tylko łuski
cierpienie i rozkosz oba źródła wiedzy
tajemnice nie mniejsze ale zawsze różne
kamienie co podróżnym wskazują kierunek

TMM

admin, 2007-10-07 18:24:12