Serce Chopina
Jolanta Zaręba-Wronkowska
Obudziło się w ciele wątłym.
Wcześnie wyczuło
muzyczną potrzebę palców.
Jest biało-czarna harmonia
klawiszy,
można ich kolejność
w melodię układać.
O szóstej rano
i w południe,
z Wojciechem Żywnym,
a potem z Elsnerem.
„Szczególna zdolność, geniusz muzyczny”
jest twarz Konstancji,
serce ją znalazło.
Powstanie w progu... dyliżans... rogatki... łzy i via Paryż.
Koła już wiedzą,
że wiozą na zawsze,
chłopca... mężczyznę.
Artysta wcześniej staje się dorosły,
może te fraki, bankiety, fryzury,
odpowiedzialność za przejrzystość dźwięku.
Jest Paryż.
Tu Polak wolny.
U Pleyela czekają,
a Liszt gra najlepiej,
rozumie Frycka,
zna walce i kaszel.
Maria Wodzińska... talent fortepianu
serce mówi że miłość,
będzie „moja bieda”,
przywiązane wstążeczką
wyznania i klęski,
kaszlący muzyk,
talent nie majątek.
George Sand, czerń włosów
Aurora pióra.
Serce się wkrada między półki książek
dziś zapomnianych.
W Nohant są wieczory,
kiedy nokturny pokrzykują serce
i wielka miłość i wielka tęsknota.
Twórca gorączka... koncerty... Grzymała,
listy do Polski.
smutne w obie strony,
mkną dyliżanse... serce na nie czeka.
Coraz bardziej kaszlące ni,
więcej gorączek i etiud... preludia... mazurki
do końca,
aż się pod dachem Vendômu
dokona żywot
tak kroki jak wielki.
Gdy mistrz zaśnie serce umknie
w rękach siostry,
w stronę wierzb... Warszawy.
Tam przy Krakowskim, gdzie kochał i mieszkał
schowa się w urnie
u Świętego Krzyża.
Aż wojna je wypędzi w cisze Milanówka,
by drugi raz nie zmarło.
Prześpi tu czas pożaru
w milczącej modlitwie.
W czterdziestym piątym, o świcie
odjedzie do siebie,
wróci tam, gdzie Chrystus z krzyżem się podźwignął,
schowa się w niszy
w zagojonym murze.
To nic, że serca nie było u Magdaleny,
gdzie Mozartem żegnano
genialnego twórcę,
nie poszło z nim
z kwiatami tam na Pér Lachaise.
Wiedziało gdzie się chwała
najmocniej rozpali,
w Polsce, w Warszawie,
gdzie może żyć wiecznie,
w słowach i w muzyce.
admin, 2008-02-04 13:08:29