Dr inż. Piotr Krasnodębski (1937-2008)
Żegnamy dzisiaj (31.07.2008) Piotra Krasnodębskiego z wielkim smutkiem, żegnamy wspaniałego męża i ojca, żegnamy absolwenta SGGW, doktora nauk, znawcę chromatografii gazowej, która - o czym warto wiedzieć - ma ważne i szerokie zastosowanie w wielu dziedzinach współczesnego życia – od petrochemii, po ochronę środowiska i kryminalistykę.


dr inż Piotr Barnaba Krasnodębski


Ale w osobie dra Krasnodębskiego żegnamy dzisiaj nie tylko naukowca, żegnamy też człowieka, który bez reszty pokochał Milanówek i podobnie jak jego dziadek również Piotr i jak ojciec - Miron - starał mu się służyć jak najlepiej.

Pochodził z patriotycznej, wielce zasłużonej dla Polski i Milanówka rodziny, która działała dla dobra polskiej kultury, nauki i wnosiła swój wkład w walkę o niepodległość. Willa Krasnodębskich przy ul. Literackiej 7, od chwili wybudowania (a powstawała jako jedna z pierwszych w Milanówku - w latach 1909-1913), zwana powszechnie „Mironówką” (to na cześć syna Mirona), była świadkiem wielu wydarzeń.

Jego dziadek również Piotr, utalentowany artysta malarz, grafik, długoletni członek warszawskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych  „Zachęta” i związku artystów „Pro Arte”, brał czynny udział w miejscowym życiu społecznym zwłaszcza w pierwszym okresie rozwoju naszej miejscowości. Był przewodniczącym Komitetu Obywatelskiego w Milanówku w 1914 r. – pierwszej władzy odradzającej się Polski - był radnym gminy w latach 1919-1927, działał w Komitetach Obrony Państwa (1920) i milanowskiego Towarzystwa Gimnazjum (1919-1923). Uczestniczył w wojnie 1920 roku broniąc Warszawę przed bolszewikami. Szeregowiec ochotnik Piotr Krasnodębski - otrzymał osobisty list od gen. Hallera z 11 października 1920 r. z wyrazami uznania „za pracę ochotniczą, pełnioną w zrozumieniu obowiązku służby ku chwale Ojczyzny”. 

W okresie międzywojennym za symboliczną złotówkę podarował gminie Letnisko Milanówek skwer przy skrzyżowaniu ul. Piasta Kołodzieja i Dworskiej, obecnie Piasta i Kościuszki (na którym znajduje się Pomnik Bohaterów). Podarował również miejscowej parafii namalowany przez siebie obraz patronki - św. Jadwigi.

Ojciec Zmarłego Miron ukończył gimnazjum w Milanówku w 1924 r. w grupie pierwszego rocznika maturzystów a następnie studia na wydziale chemii Uniwersytetu Warszawskiego (1933). Specjalizował się w zakresie chemicznej obróbki jedwabiu naturalnego oraz metod produkcji kosmetyków zawierających składniki pozyskiwane z ubocznych produktów przerobu jedwabiu. Od 1931 r. do 1945 r. pracował w Centralnej Doświadczalnej Stacji Jedwabniczej w Milanówku m.in. jako kierownik laboratorium. O jego osiągnięciach można by opowiadać wiele. Był bowiem znawcą technologii jedwabiu na skalę międzynarodową. Prowadził wykłady na te tematy na uczelniach krajowych i zagranicznych, był autorem wielu prac naukowych i podręczników akademickich.

Zmarły przed kilkoma dniami jego syn – Piotr – chciał, i podkreślał to w kilku rozmowach ze mną, by w pamięci milanowian utrwalić obraz ojca jako lokalnego społecznika i człowieka, który wniósł niemały wkład w walkę z hitlerowskim okupantem. Warto więc przynajmniej w tej chwili spełnić wolę Zmarłego i przypomnieć, że prof. Miron Krasnodębski idąc w ślady swojego ojca był radnym gminy Milanówek w  latach 1934-1939. W czasie okupacji był członkiem ugrupowania AK „Bażant”. Wsławił się produkcją piorunianu rtęci, detonatora do produkcji spłonek do granatów (1942-44). Próbną serię niebezpiecznej produkcji piorunianu rozpoczął w swoim domu przy ul. Literackiej. Później, już na szerszą skalę, piorunian rtęci produkowano w laboratorium Centralnej Doświadczalnej Stacji Jedwabniczej, którego był kierownikiem, za zgodą właścicieli Stacji, rodzeństwa Witaczków, poinformowanych ogólnikowo o „trefnej” produkcji. Teraz, gdy obchodzimy kolejną rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego warto podkreślić, iż piorunian rtęci Mirona Krasnodębskiego – o czym informują podręczniki historii II  wojny światowej – dostarczony powstańcom dobrze służył im  w walce Niemcami. Niestety Zmarły nie doczekał się już mojego artykułu o Mironie, którzy ukaże się w najbliższej książce o Milanówku.

Po zamieszkaniu na stałe w Milanówku w domu swoich przodków dr Piotr Krasnodębski poświęcał mu każda wolną chwilę adaptując go do potrzeb nowoczesnego życia. W tych pracach wykonywanych z wielką pasją wykazał się rozlicznymi talentami, zwłaszcza w dziedzinie obróbki drewna. Spod jego ręki wyszło wiele sprzętów domowych, jak stoły czy krzesła  i urządzeń, jak np. opiekacz do chleba.

Należy podkreślić, iż kochał Milanówek, o którym mógł godzinami opowiadać przy każdych kolejnych odwiedzinach w jego domu. Rozkładał wówczas na stole dokumenty, liczne zdjęcia, ożywiał się i długo snuł opowieści o dziadku i ojcu z których był niezwykle dumny. A sam dom, z uwagi na zgromadzone w nim liczne pamiątki, dzieła sztuki, piękne obrazy dziadka z imponującym  obrazem króla Stefana Batorego – przypominał bardziej muzeum czy galerię sztuki niż dom mieszkalny. Z rozmów z nim można było odnieść wrażenie, że był niezwykle przyjazny, pomocny, życzliwy dla ludzi.

Kiedy niedawno spotkaliśmy się przed księgarnią w centrum Milanówka, pytał mnie o  dalsze plany wydawnicze związane z naszym miastem, o działalność Tow. Miłośników Milanówka. Formalnie nigdy nie był jego członkiem, tak się jakoś złożyło, ale wspierał Towarzystwo udostępniając materiały ze swojego archiwum, konsultując nazwiska i daty. Pamiętamy jak się cieszył z albumu fotograficznego „Letnisko Milanówek”, w którym poza zdjęciami dziadka i ojca znalazł na wewnętrznej stronie tytułowej piękne zdjęcie swojej babci Anny. Mimo smutku, który towarzyszy pożegnaniu, nadal mam w pamięci wizerunek Piotra Krasnodębskiego oglądającego album i jego szeroko otwarte usta w radosnym zdumieniu, gdy ujrzał swoją babcię.

Panie Piotrze, żegnając Pana pragniemy zapewnić, że dorobek Pana i Pana Rodziny pozostanie w pamięci naszej, podobnie jak i Pańska prawość i zalety ducha, którymi jednał Pan sobie w całym swoim  życiu serca wszystkich, którzy Pana znali. Spoczywaj w pokoju!

                                               Andrzej Pettyn

admin, 2008-07-30 07:56:25