15 sierpnia - święto Kościoła i Wojska Polskiego
15 sierpnia Kościół katolicki w Polsce obchodzi Święto Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny (zwane również świętem Matki Bożej Zielnej). Dzień ten to również Święto Wojska Polskiego obchodzone w  rocznicę bitwy warszawskiej w 1920.

Bitwa warszawska (nazywana też Cudem nad Wisłą), którą stoczono w dniach 12-25 sierpnia 1920 w czasie wojny polsko-bolszewickiej, została uznana za 18. na liście przełomowych bitew w historii świata. Największa i najbardziej zażarta bitwa tej wojny zdecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i nie rozprzestrzenieniu się rewolucji komunistycznej na Europę Zachodnią. Kluczową rolę odegrał w niej manewr Wojska Polskiego oskrzydlający Armię Czerwoną przeprowadzony przez Józefa Piłsudskiego, wyprowadzony znad Wieprza 16 sierpnia, przy jednoczesnym związaniu głównych sił bolszewickich na przedpolach Warszawy.

W tej wojnie obronnej uczestniczyło kilkunastu mieszkańców Milanówka. Jednym  z nich był Marcin Kubek (1897-1989), który służył w latach 1919/1920 w 145. Pułku Strzelców Kresowych, w składzie 18 Dywizji Piechoty. O tamtych odległych, ale jakże ważnych dla Polski wydarzeniach, pisze jego syn – Jan Kubek, cytując pamiętniki swojego ojca. Pełny tekst ukażę się w najbliższej książce o Milanówku.

A. Pettyn

*
W kwietniu 1920 r. ojciec bierze udział w wyprawie kijowskiej, w lipcu w szeregach swojego pułku walczy z kawalerią Budionnego pod Białopolem, Chrupaniem, Dubnem, a następnie w bitwie pod Brodami - to początek sierpnia 1920 r. Podczas walk z kawalerią Budionnego w okolicach Dubna, ojciec zostaje poważnie kontuzjowany. W bitwie nad Wkrą i pod Sarnią Górą, traci dowódcę pułku i wszystkich dowódców batalionów. Sam szczęśliwie wychodzi obronną ręką z różnych trudnych sytuacji, kiedy jego życie prawie „wisiało na włosku”.

Pułk ojca nieoczekiwanie wycofują w okolice Warszawy, gdyż zbliża się wielki atak Rosjan na stolicę. Pociągi wypełnione wojskiem docierają jeszcze w porę w okolice Warszawy. „Jedziemy do Modlina – zanotował w pamiętniku ojciec – szykować obronę Warszawy,  po paru dniach jesteśmy przygotowani do walki. Dają nam krótki odpoczynek. Nie trwa to długo. Nadchodzi czas walki. Wybiła decydująca godzina, rozpoczyna się wielka ofensywa sowiecka. Rosjanie non stop atakują  nas przez dwa tygodnie, krew się leje, padają zabici, jest wielu rannych. Wojsko głodne, brak pożywienia, lufy armat rozgrzane od strzałów. Bronimy się dzielnie, w pierwszych szeregach generałowie z Hallerem na czele dodają nam otuchy, zagrzewają do walki. Można odnieść wrażenie, że siły sowieckie są przeogromne. Jednak nie załamujemy się nawet na moment. Wśród nas krąży wieść o odważnym ks. Skorupce1, który w pierwszej linii walki z krzyżem w ręku, ramię w ramię z szeregowcami, zagrzewa do walki. Nie ustępujemy, przecież mamy świadomość, że od nas zależy los Warszawy. Wielu z nas ginie, to setki, a nawet tysiące żołnierzy. Nadchodzi 20 sierpnia i wiemy już, że nasz wysiłek nie poszedł na marne, ponieważ szeregi bolszewików się załamują, część z nich ucieka w kierunku Prus Wschodnich. Podążamy za nimi. Pędzimy ich aż do Mińska Litewskiego. Wreszcie dowiadujemy się o podpisaniu traktatu pokojowego. Nasz pułk wyjeżdża do Augustowa i wkrótce zwolnią nas do cywila. Ale zanim to nastąpi, czekają nas jeszcze walki.”

We wrześniu 1920 r. pułk toczy boje na Wołyniu pod Kowlem. Ostatni duży bój bitewny 145. Pułku Piechoty Strzelców Kresowych, w którym uczestniczy mój ojciec to zdobycie Łunińca. Kiedy czytam zapiski ojca, rysuje mi się przed oczami straszliwy obraz toczących się tam krwawych walk. Z jednej strony Rosjanie, z drugiej - Kozacy. Ojciec po upływie lat wiele razy wspominał błagania miejscowej cywilnej ludności polskiego pochodzenia, kiedy wojsko polskie musiało się wycofać „Zabierzcie nas ze sobą, bo jak zostaniemy, to nas wymordują.” W swoim dzienniku m.in. zanotował: „Szlachta polska z majątków wycofuje się z nami razem z rodzinami. Wielu z mężczyzn wstępuje do wojska. W pamięci utkwiła mi scena, kiedy przechodziliśmy obok kościoła polskiego, a była niedziela. Jak nas zobaczyli ludzie wychodzący po mszy św., zaczęli wołać ‘zabierzcie nas, bo nas wymordują!’ Pomogliśmy im dostać się do granicy w Brodach.”


Szeregowiec Marcin Kubek
Mieszkaniec Milanówka

2 października 1920 r.  zostaje rozbita brygada bolszewicka,   145  Pułk Piechoty zdobywa chorągiew sowieckiego pułku piechoty, pociąg sanitarny i jeńców. Straty po stronie polskiej były duże. „Żołnierze są już mocno przemęczeni udziałem w walkach – wspomina w pamiętniku ojciec – dlatego też z zadowoleniem witają podpisanie rozejmu między Polską a Sowietami, co ma miejsce w dn.18.10.1920 r.”

     Jan Kubek

admin, 2008-08-15 08:03:45